2011-12-24
Na ten dzień czekaliśmy już od dawna z wielkim utęsknieniem. Zapach choinek, miodowo-cynamonowo pierników oraz dobiegający z sal śpiew kolęd, zwiastowały, że święta tuż tuż.
Wszystko było już przygotowane: jasełkowe anioły prof. Snuszki miały wyklejone gęsim puchem skrzydła; Maryja i Józef uszyte szaty; dziewczyny i chłopacy z chóru prof. Czubanowskiej przemykali korytarzami nucąc pod nosem „…lulajże Jezuniu…”.
Prof. Kłonicka miała w głowie plan zamienienia sali gimnastycznej w bożonarodzeniowy salon gościnny.
Tylko jedna mała dziewczynka siedziała w kącie korytarza, była zawsze zasmucona i czasem po jej policzku płynęła dyskretnie łza. Wszyscy chcieli jej pomóc, ale nikt nie wiedział jak.
Tak jak łzy po jej policzkach po szybach szkolnych okien ściekały krople deszczu.
W końcu nadszedł ten wymarzony dzień – ostatni dzień nauki w tym roku kalendarzowym. Wszyscy krzątali się jak w ukropie, żeby przygotować wieczerzę. Prof. Ambroży nerwowo co chwilę kogoś dopytywała, czy wszystko przebiega zgodnie z planem. Oczywiście, że przebiegało. Świąteczna atmosfera udzielała się wszystkim: profesorom i uczniom, paniom z administracji i oczywiście dyrekcji.
I stał się chyba cud. Spadł śnieg. Biały mięciutki i puszysty. Pierwszy tej zimy.
Usiedliśmy do wspólnego stołu. Rozbrzmiewały kolędy, spacerowały anioły i wszyscy życzyli sobie tego, co najlepsze. W tym dniu przecież zapominamy o wszystkich smutkach tego świata.
I ta mała z kąta korytarza była z nami, a po jej policzku nie płynęła łza.
To magia … Magia Świąt Bożego Narodzenia.
Życzymy Wszystkim,
żeby i dla nich te Święta
i cały przyszły rok 2012 były szczęśliwe
